Lata głębokich rozczarowań doprowadziły kibiców z Meksyku do zmiany okrzyku bojowego. Z "Tak, to jest możliwe" na zdecydowanie bardziej sceptyczny: "A co, jeśli się uda?".
Selekcjoner reprezentacji Meksyku Javier Aguirre tylko się uśmiechnął, słysząc o nowym okrzyku fanów. Z wrodzonym poczuciem humoru odpowiedział, że wcześniej o nim nie słyszał i... zmyje za to głowy swoim dzieciom. 68-latek grał jako piłkarz na meksykańskim mundialu w 1986 roku, gdy z trybun Estadio Azteca w stronę piłkarzy drużyny narodowej kibice krzyczeli: "Si, se puede", czyli "Tak, to jest możliwe". Było możliwe aż do ćwierćfinału, w którym drużyna z Aguirre i legendarnym napastnikiem Realu Madryt Hugo Sanchezem w składzie odpadła z turnieju, po meczu z Niemcami (po 120 minutach był bezbramkowy remis, zdecydowały rzuty karne).
Czerwona kartka dla Aguirre
Tamten mecz był prawdziwą traumą dla Aguirre. W 65. minucie z czerwoną kartką z boiska wyleciał Niemiec Thomas Berthold. Gospodarze grali z przewagą zawodnika do 100. minuty, gdy sędzia usunął z gry obecnego selekcjonera Meksyku. W tamtych czasach Niemcy zawsze wygrywali serie jedenastek na mundialach. Pierwszy raz nie udało im się to dopiero przeciwko Paragwajowi, w 1/16 finału obecnych mistrzostw.










