Iga Świątek przegrała z Aleksandrą Ealą 6:7(9), 2:6 w III rundzie Wimbledonu. Tym samym Polka nie obroni w Londynie tytułu wielkoszlemowego, który wywalczyła rok temu. Szkoda zwłaszcza pierwszej partii, w której obserwowaliśmy istny rollercoaster trwający aż 84 minuty.
Fot. REUTERS/Andrew Couldridge
Iga Świątek zagrała w III rundzie Wimbledonu z Aleksandrą Ealą - zawodniczką, która ostatnio błyszczała na trawie. Filipinka doszła do półfinału imprezy WTA 500 w Berlinie, a po drodze ograła m.in. wiceliderkę rankingu oraz mistrzynię Wimbledonu 2022 Jelenę Rybakinę, a także ósmą na świecie Elinę Switolinę. Wcześniej Eala wygrała turniej rangi 125 w Birmingham. Polka, obrończyni tytułu w Londynie, mogła czuć się faworytką, ale i Filipinka miała mocne argumenty. Jak się ostatecznie okazało - mocniejsze.
Zobacz wideo Szymon Walków: Byliśmy uważni, utrzymaliśmy koncentrację
Początek sobotniego starcia ułożył się dobrze dla naszej tenisistki. Świątek szybko przełamała rywalkę na 2:1. Grała bardzo dokładnie, dobrze reagowała na ataki Filipinki. Przy szansie na przełamanie przewidziała, gdzie poleci piłka i popisała się doskonałym minięciem. Chwilę wcześniej błysnęła zagraniami charakterystycznym na trawie: slajs z forhendu, potem z bekhendu. - Widać, że Iga coraz lepiej czuje się na kortach trawiastych - zauważył komentator Polsatu Sportu Dawid Olejniczak. Tempo gry od początku było bardzo wysokie, sporo długich wymian - trochę bardziej jak na mączce, a nie na trawie.







