Jak mówił premier, rząd będzie starał się tłumaczyć stronie ukraińskiej, "że nowoczesna wspólnota polityczna, jaką jest Europa, wymaga umiejętności i zdolności do rozliczenia się z własną historią".

W sobotę 4 lipca podczas konferencji prasowej w Kleczewie (województwo wielkopolskie) Donald Tusk komentował relacje między Polską a Ukrainą. Jeden z dziennikarzy pytał premiera o to, jakie dalsze kroki ze strony rządowej mogą pomóc w deeskalacji napięcia na linii Kijów-Warszawa. Wspomniał przy tym o piątkowym spotkaniu szefów MSZ Polski i Ukrainy (czytaj także: Sikorski o relacjach z Ukrainą: Zajmujemy się cierpliwą pracą. Dyplomacja woli ciszę).

- Kluczowym problemem w napięciu politycznym, które powstało między Kijowem a Warszawą, jest to, że Rosja jest tym bardzo zainteresowana i myśmy nie mieli wątpliwości - zresztą mieliśmy już wcześniej tego typu przykłady - próby wykorzystania faktu, że mamy tak dużo uchodźców, imigrantów z Ukrainy w Polsce i że Polska tak aktywnie wsparła Ukrainę w obronie przed wojną od pierwszych dni wojny. Wiedzieliśmy, że Rosja będzie starała się na wszelkie możliwe sposoby skłócić i doprowadzić do konfliktów politycznych, ale też takich emocjonalnych - rozpoczął swoją wypowiedź Donald Tusk.