"Inteligencki" elektorat wie, kto w teorii chciał o niego zadbać. A że niezbyt skutecznie? I tak przy urnie nie będzie miał wyjścia. Nie chce być przecież "ruską onucą" ani nadwornym sługą PiS.

Autor jest nauczycielem języka angielskiego i redaktorem literackim. Pracował w szkołach społecznych i prywatnych wszystkich poziomów.

Podobno "nie ma takiej rzeczy, jak społeczeństwo". Jeśli liderzy rządowej koalicji wzięli sobie do serca ten dogmat thatcheryzmu, wkrótce możemy się spodziewać dość ponurego wyścigu z opozycją o to, kto wykaże się większą arogancją.

A może jednak warto chwilowo zamienić ten slogan na parafrazę słów z kampanii Billa Clintona: "społeczeństwo, głupcze!"? Afera szpitalna może stanowić punkt zwrotny - nie w sensie medialnej obróbki, ale głębokiego przemyślenia, czemu i komu mają służyć kolejne miesiące rządów KO.

skrót wydarzeń piątku