Można podziwiać determinację, z jaką Prezydent realizuje swoją otwarcie zadeklarowaną strategię obalenia rządu Donalda Tuska
Wyborcza to Wy. Piszcie: listy@wyborcza.pl
Karol Nawrocki nie przestaje zadziwiać wielu ludzi, z wyjątkiem profesora Antoniego Dudka, który już dawno postawił krytyczną diagnozę tego przypadku politycznego. Można podziwiać determinację, z jaką Prezydent realizuje swoją otwarcie zadeklarowaną strategię obalenia rządu Donalda Tuska, który według polityków prawicy jest „najgorszy w dziejach Polski". Od swojego zaprzysiężenia w sierpniu 2025 r. jest w tym niezmiennie konsekwentny, wykorzystując każdą nadarzającą się okazję do podkopywania autorytetu i drażnienia swojego głównego przeciwnika politycznego.
Otoczył się hunwejbinami alt-prawicy, którzy wspierają jego awersję do liberalnej demokracji i do złowrogiej Unii Europejskiej, która nawet dając lub pożyczając nam pieniądze w rzeczywistości podstępnie dybie na naszą suwerenność. Na jego „dworze" nie ma chyba nikogo, kto spełniałby rolę otrzeźwiacza, jaką Jacek Siewiera krótko bo krótko, ale jednak odgrywał w końcu drugiej kadencji Andrzeja Dudy. Nic dziwnego więc, że
Prezydent czuje się w tej atmosferze, jak ryba w wodzie, czy może raczej jak bokser między linami ringu. Widać w tym jego specyficzną mentalność ukształtowaną w trakcie treningów sportu walki bezpośredniej. Boks to nie szachy, wymagające namysłu, starannej analizy sytuacyjnej i przewidywania dalekosiężnych konsekwencji każdego ruchu. Na ringu instrukcja trenerska sprowadza się do polecenia: „Atakuj, nie cofaj się i zamęcz przeciwnika lawiną ciosów".










