Zdaniem byłego parlamentarzysty klubu Prawa i Sprawiedliwości, a obecnie posła niezrzeszonego, doszło do "zwykłej pomyłki".

Do incydentu doszło w piątek 3 lipca w niższej izbie polskiego parlamentu w czasie, gdy posłowie zajmowali się ustawą o osobistych kontach inwestycyjnych. W pewnym momencie (około 9.35) na mównicę wyszedł poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego i minister rozwoju oraz technologii Krzysztof Paszyk, który ogłosił, że na sali doszło do "poważnego przestępstwa".

- Poseł Janusz Kowalski mało tego, że pozbawił karty posła Jarosława Rzepę [również z PSL-u], to mamy podejrzenie, że posłużył się tą kartą, głosując. Więc zgłaszam tę sprawę. Będziemy jako klub kierować to do prokuratury, jak również do sejmowej Komisji Etyki - powiedział Paszyk.

Następnie do marszałka Sejmu podszedł sam Janusz Kowalski, jednak wówczas Włodzimierz Czarzasty nie udzielił mu głosu i kontynuował odczytywanie formuły przed głosowaniem. Były poseł PiS pojawił się na mównicy ponownie o godzinie 10.22.

- Zgłaszam formalnie, że w głosowaniu numer 9 i 10 omyłkowo użyłem innej karty niż swojej. Czasami się zdarza - ogłosił. Wspomniane głosowania dotyczyły kolejno zarządzenia przerwy w obradach Sejmu i stwierdzenia kworum.