Nielegalne decyzje kadrowe, zawyżone o blisko 160 tysięcy złotych wynagrodzenia dla wybranych pracowników, brak reakcji na sygnały o mobbingu. To nieprawidłowości, które wykryła Najwyższa Izba Kontroli w Operze Krakowskiej.
Według informacji zawartych w raporcie, dyrektor opery dwukrotnie zmieniał regulamin organizacyjny instytucji bez wymaganej opinii Urzędu Marszałkowskiego Małopolski i związków zawodowych. Prawie co czwarte stanowisko przewidziane w regulaminie pozostawało nieobsadzone. Radę Artystyczno-Programową - organ doradczy wymagany statutem - miał z kolei powołać dopiero po 2,5 roku urzędowania.
Równolegle z kierowaniem operą dyrektor miał prowadzić działalność dyrygencką i edukacyjną poza instytucją (m.in. w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy). Umowa z samorządem województwa pozwalała mu na to bez żadnych ograniczeń. Jak ustaliła NIK, w ciągu ponad dwóch lat dyrygował co najmniej 102 spektaklami i koncertami, z czego 16 razy bez wymaganej zgody władz.
Izba potwierdziła też, że dyrektor nie zareagował na zgłoszenie pracownika skarżącego się na wieloletnie upokarzające traktowanie - ten w rezultacie odszedł z pracy w lipcu 2024 roku.
Najwięcej nieprawidłowości dotyczyło zatrudniania i wynagradzania. Dwie osoby przyjęto do pracy z pominięciem procedury rekrutacyjnej. Przy naborze na stanowiska project managera i analityka - które w momencie ogłoszenia konkursu formalnie jeszcze nie istniały w strukturze opery - zatrudniono m.in. byłego dyrektora placówki, wymagając nierealistycznie wysokiego, kilkunastoletniego stażu pracy.






