Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy samolotu, do jakiej doszło 25 czerwca tuż obok lotniska na Bemowie. Okazuje się, że awionetką podróżował tylko pilot. Druga ofiara wypadku to młody mężczyzna, który tego dnia uczył się jeździć samochodem na sygnale.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w związku z wypadkiem awionetki, do jakiego doszło 25 czerwca na terenie szkoły nauki jazdy Automobilklub. Tego dnia szkoła prowadziła jednodniowy kurs prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych. Na terenie ćwiczyli kursanci.
Kilka minut po godzinie 13. samolot Cirrus SR22, który wystartował z lotniska Wrocław-Strachowice i miał lądować na Bemowie, przeleciał nad wieżą kontroli lotów. Według świadków jego silnik pracował normalnie, a pilot nie zgłaszał żadnej awarii. Następnie samolot kołował nad płytą lotniska, co sugerowało, że podchodził do lądowania. Jednak podczas tego manewru zahaczył o podłoże niedaleko wiaty Automobilklubu. Doszło do dużej eksplozji, a obecni na miejscu świadkowie usiłowali gasić pożar dostępnymi gaśnicami.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.








