Ratownicy górscy ostrzegają: system zaczyna pracować na granicy wydolności. GOPR apeluje o utworzeni 70 nowych etatów ratowniczych w ciągu najbliższych pięciu lat. Organizacja przekonuje, że przy rosnącej liczbie turystów obecny system coraz trudniej utrzymać w pełnej gotowości.
- Kiedy zacząłem zajmować się statystyką w 2012 roku, wypadków górskich było około 200 rocznie. W tym momencie mamy ich około 600. Liczba interwencji wzrosła trzykrotnie. Tymczasem liczba ratowników i etatów tylko nieznacznie wzrosła - opowiada Jerzy Kapłon, naczelnik Grupy Podhalańskiej GOPR.
Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe - organizacja działająca od blisko 75 lat, obejmująca gigantyczny obszar od Sudetów aż po Bieszczady - jest w trudnej sytuacji. Brakuje etatów, pojawiają się problemy z utrzymaniem wysokiej gotowości operacyjnej w środku tygodnia, a wynagrodzenia ratowników okazują się na tyle niskie, że coraz więcej osób porzuca pracę ratownika górskiego.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny






