Kolejarze chcą przemianować przystanek PKP Warszawa Okęcie. Twierdzą, że pasażerowie lądują tu przez pomyłkę zamiast na Lotnisku Chopina i są narażeni na oszustów taksówkowych. Urzędnicy zaproponowali nową nazwę, ale radni wybrali inną - lepszą.
Okęcie już po raz drugi przykuwa uwagę radnych z komisji nazewnictwa. Ta znana w całej Polsce nazwa wkrótce może w ogóle zniknąć z planu Warszawy. W 2011 "Stołeczna" alarmowała, że Zarząd Transportu Miejskiego po 90 latach zastępuje Okęcie na pętli tramwajów i autobusów nieporęcznym potworkiem "P+R Al. Krakowska". Z czasem pasażerowie zaczęli sobie go skracać jako "pralka".
"Co za absurdalny pomysł. Ta nazwa jest totalnie bez sensu, wbrew zasadom językowym i dobremu smakowi. Normalny człowiek nie jest tego w stanie ani zrozumieć, ani wymówić" - komentował wtedy varsavianista Jarosław Zieliński, który pracował w Zespole Nazewnictwa Miejskiego. Interweniowali też radni z komisji nazewnictwa na czele z jej przewodniczącą Anną Nehrebecką (KO). Jednak ówczesny szef ZTM Leszek Ruta przekonał ją, że Okęcie myli się przyjezdnym z Lotniskiem Chopina - wsiadają w centrum do tramwaju i lądują daleko od terminalu pasażerskiego. W dobie wyszukiwarek internetowych takie historie wydają się nieprawdopodobne, a jednak.






