Przez lata pracował na kierowniczym stanowisku w urzędzie marszałkowskim w Gdańsku. Nic nie wskazywało, że jego nazwisko może pojawić się w śledztwie dotyczącym materiałów pedofilskich. Zgadza się na rozmowę - najwięcej mówi o sobie. O depresji, narkotykach, utracie kontroli.

– Nie ma jednego profilu sprawcy – mówią policjanci z poznańskiego zarządu Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. – To osoby o różnym statusie społecznym. Wielu ma stabilne życie, pracę i rodzinę. Wysokie stanowiska też się zdarzają.

To oni namierzyli wicedyrektora jednego z departamentów urzędu marszałkowskiego w Gdańsku. Pracował na tym stanowisku od dziesięciu lat.

Śledztwo zaczęło się od innej sprawy. Analizując dowody, policjanci trafiali na kolejne osoby. Urzędnik z Gdańska był elementem większej układanki.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.