Od przyjęcia zgłoszenia przez pogotowie do narodzin w naszym punkcie interwencyjnym minęło około 45 minut - relacjonuje Przemysław Bury, dyrektor szpitala powiatowego w Wągrowcu.

W poniedziałek, 29 czerwca przed godziną 23 na numer alarmowy 112 dzwoni 28-latka z Gołańczy. To niewielka miejscowość oddalona o niecałe 20 kilometrów od wielkopolskiego Wągrowca.

Kobieta jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Na dniach ma urodzić trzecie dziecko. Czuje, że poród mógł się już zacząć.

Na miejsce przyjeżdża karetka pogotowia. Zespół ocenia, że akcja porodowa jest w drugiej z trzech faz. Trzecia to już poród. Ratownicy decydują, że nie będą przewozić kobiety do najbliższej porodówki. Jadą na oddział ratunkowy najbliższego szpitala - w Wągrowcu.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.