Już w środę 1 lipca zakończy się okres przejściowy na rynku kryptowalut w Unii Europejskiej. To efekt unijnego rozporządzenia MiCA, które zacznie obowiązywać w całej UE.
W Unii zaczął się jednak handel takimi licencjami, a w Polsce brakuje przepisów karnych, jeśli jakaś firma zdecyduje się działać po tym terminie.Kantory, giełdy oraz emitenci tokenów (pochodnych kryptowalut opartych na technologii blockchain), którzy chcą kontynuować swoją działalność, powinni uzyskać licencję dostawcy takich usług o nazwie CASP (Crypto-Asset Service Provider).
Zobacz wideo
Adam Glapiński o bitcoinie. Czy NBP będzie lokować rezerwy w kryptowalucie, jak chcą to zrobić Czechy?
Z danych Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) wynika, że do maja 2026 roku pełne zezwolenie MICA uzyskało około 210 firm z ponad 1,2 tys. podmiotów. To oznacza, że większość firm będzie musiało zakończyć lub ograniczyć działalność.- MiCA nie zna pojęcia pod-licencji. Nie da się "wynająć" kawałka cudzego zezwolenia. Firma bez licencji ma realnie trzy drogi - wyjaśnia Artur Pszczółkowski, prezes polskiej firmy ARI10, która dostarcza rozwiązania płatności kryptowalutowych dla firm.Pierwszym rozwiązaniem jest zdobycie własnej licencji. - To proces na kilkanaście miesięcy i poważne pieniądze, a na koniec operacje są obarczone ogromem pracy compliance'owej, podobnie jak przy innych licencjach. Sama licencja to dopiero początek - mówi Pszczółkowski.Druga opcja to zakończenie działalności i przekazanie swoich klientów podmiotowi, który posiada taka licencję. A trzecie: przejęcie przez takiego gracza.- My jesteśmy otwarci na dwie z tych dróg. Przejmujemy bazy klientów od firm, które się zamykają i rozważamy zakup podmiotów, które w nowym reżimie nie będą mogły świadczyć usług, żeby je wchłonąć. Początek naszej strategii M&A w regionie CEE komunikowaliśmy na początku roku w Warszawie. To po prostu konsolidacja rynku. Parasoli tu nikt nie rozdaje - podkreśla Pszczółkowski.Jako firma z licencją bierzemy na siebie pełną odpowiedzialność za wszystko, co przez nią przepływa. Szliśmy do tej licencji ponad półtora roku i wydaliśmy na nią ponad milion euro. Nie po to, żeby teraz podkładać za kogokolwiek głowę















