Dziś krwiopijca nie chowa się w cieniu, tylko staje na scenie w blasku reflektorów. I pozwala się wielbić.

Z wampirów współcześnie lubimy sobie robić żarty, choćby w serialu "Co robimy w ukryciu" czy niezliczonych memach z Edwardem Cullenem, czyli Robertem Pattinsonem z "Sagi Zmierzch". Nawet wampiry z "Grzeszników", choć mordercze, mają w sobie coś niepoważnego. I nie chodzi mi o talent do irlandzkiego tańca.

Serio do tematu podszedł Robert Eggers, wskrzeszając, zupełnie niepotrzebnie, bo nie miał do tej historii nic do dodania, klasycznego Nosferatu.

Najnowsza wampiryczna produkcja pod długim oficjalnym tytułem "Anne Rice’s The Vampire Lestat" to jednak zadziwiająca mieszanka jednego i drugiego podejścia.

kalendarium