- Hubert Hurkacz znajduje się w gronie kilku faworytów do wygrania Wimbledonu - zaskakuje Wojciech Fibak. Były tenisista boi się o Igę Świątek, ale jednocześnie bierze ją w obronę. Natomiast o Mai Chwalińskiej Fibak mówi "nasza gwiazdeczka" i czeka na jej mecz, który może być "ucztą dla koneserów tenisa".
Iga Świątek ma silną psychikę, Hubert Hurkacz może wygrać ten turniej, a Maja Chwalińska znów powinna czarować i potwierdzić, że zasłużenie stała się nową ulubienicą polskich kibiców – tak przed startem Wimbledonu 2026 mówi Wojciech Fibak.
Fibak długo był najlepszym tenisistą w historii Polski. W ostatnich latach jako ekspert bardzo kibicuje Polkom i Polakom i nie inaczej jest przed startem Wimbledonu. Byłoby pięknie, gdyby spełniła się choć część prognoz Fibaka, którymi w długiej rozmowie zadziwia nas w niemałym stopniu.
Łukasz Jachimiak: W całym tegorocznym Wimbledonie najbardziej chciałbym zobaczyć mecz Iga Świątek – Serena Williams. A pan?
Wojciech Fibak: A ja – jeśli pan pozwoli – zacznę od turnieju panów, bo od razu chcę powiedzieć, że losowanie Huberta Hurkacza tylko na papierze wygląda na fatalne. Wiadomo, że Casper Ruud to jest zawodnik rozstawiony, wysoko notowany [obecnie na 12. miejscu w rankingu ATP, a Hurkacz jest dopiero 95. - red.], ale znając realia na kortach trawiastych, chcę powiedzieć, że jeżeli Hubert będzie silny w głowie, to pokona Ruuda w trzech setach. Bo ma narzędzia, ma atuty na trawie. Jeśli Hubert ten mecz wygra, to przejmie rozstawienie Norwega i dalej będzie miał trochę łatwiej. Choć w trzeciej rundzie w ewentualnym pojedynku z kolejnym rozstawionym rywalem, Tommym Paulem [24. ATP] miałby ciężką przeprawę. Według mnie Amerykanin to jeden z głównych faworytów turnieju.






