Ma prawie 41 lat. Wimbledon 2026 będzie jej 65. wielkoszlemowym turniejem w karierze. Wraca po udarze. I po złamaniu palca stopy. Alicja Rosolska już trenuje na świętej trawie All England Lawn Tennis and Crocquet Club. Kocha to miejsce najbardziej ze wszystkich tenisowych na świecie. Czekając jak w Wimbledonie 2026 spiszą się Iga Świątek i Maja Chwalińska warto wiedzieć, jak wyjątkową historię napisze tam Rosolska.

- O, wow! Dziękuję bardzo za policzenie tego. Nawet nie wiedziałam – mówi Alicja Rosolska. Okazuje się, że od 2007 roku zagrała w 16 edycjach Australian Open, 16 edycjach Rolanda Garrosa, 16 edycjach Wimbledonu i również 16 edycjach US Open. A teraz po prawie dwóch latach przerwy od występów w najważniejszych tenisowych turniejach świata polska deblistka zanotuje swój 65. występ wielkoszlemowy. I – co bardzo ją cieszy – od teraz będzie miała więcej występów w Wimbledonie niż w innych imprezach z wielkiej czwórki.

Na ten Wimbledon Rosolska bardzo czekała.

"W sercu był przeciek". Rosolska marzyła, że wróci

- W Wielkanoc dostałam udaru niedokrwiennego i miałam sparaliżowaną całą lewą stronę. Nie mogłam nawet podrzucić piłki do serwisu, więc do mojej partnerki, z którą miałam grać na Wimbledonie, pisałam, że ona będzie musiała mi podrzucać piłki do serwisu – mówiła w rozmowie ze Sport.pl w lipcu ubiegłego roku. Wówczas Rosolska śledziła, jak po tytuł w Londynie zmierza Iga Świątek. I w szczerym wywiadzie opowiadała, jak nagle, z dnia na dzień, pod ogromnym znakiem zapytania stanęła nie tylko jej dalsza kariera. Nieco ponad rok temu poważnie zagrożone było zdrowie tenisistki.