Tajemniczy "fuel room", siłownia, baseny z ciepłą i zimną wodą, sauna, lodowe kąpiele, a nawet pomieszczenie dla barbera - wszystko z imponującym widokiem na downtown Chicago. Sport.pl jako pierwsza polska redakcja zwiedziła nowoczesny ośrodek Chicago Fire, który być może już niedługo będzie miejscem pracy Roberta Lewandowskiego.
Żeby wejść do nowego centrum treningowego Chicago Fire, nie wystarczy po prostu pojawić się pod bramą. Potrzebna jest specjalna przepustka, a dostęp do obiektu jest mocno ograniczony. Kiedy jednak na recepcji usłyszeli, że przyjechałem z Polski i chcę zobaczyć, jak wygląda klub, który może stać się nowym domem Roberta Lewandowskiego, sprawy potoczyły się zaskakująco szybko.
Kilka godzin później po pachnącym wciąż nowością obiekcie oprowadzał mnie już jeden z klubowych dyrektorów odpowiedzialnych za marketing i kontakty z mediami. A po tej wizycie mogę powiedzieć jedno: jeśli Fire rzeczywiście marzy o pozyskaniu kapitana reprezentacji Polski, to infrastrukturalnie jest gotowe.
Perła za 100 mln dolarów z widokiem na downtown
Nowy ośrodek treningowy Chicago Fire wyrasta w miejscu, gdzie jeszcze niedawno nie było niczego szczególnego. Kilka starych budynków, sklepy, zwyczajna miejska zabudowa. Dziś stoi tu kompleks wart ponad 100 mln dol. Już sam wjazd robi wrażenie. Małe rondo z herbem klubu, perfekcyjnie utrzymane otoczenie, a nawet kosze na śmieci oznaczone klubowymi barwami. Detal? Właśnie z nich często składa się obraz całego miejsca.






