Chicago Fire zmienia strategię w sprawie Roberta Lewandowskiego. Amerykański klub ma nowy plan i już wciela go w życie. Wszystko po to, by spełnić wielkie marzenie multimiliardera Joe Mansueto, który za wszelką cenę chce sprowadzić kapitana reprezentacji Polski do USA - pisze z Chicago Dominik Wardzichowski, reporter Sport.pl na mundial.
Chicago przywitało mnie fatalną pogodą. Deszcz, silny wiatr, jakieś 17-18 stopni. - Witamy w Chicago - zażartował pracownik hotelu podczas meldunku. Miasto od razu pokazało to mniej turystyczne oblicze. Pogoda szybko zeszła jednak na dalszy plan, bo choć od wizyty Roberta Lewandowskiego w Wietrznym Mieście minął tydzień, temat jego ewentualnego transferu do MLS wciąż rozpala wyobraźnię kibiców Fire i licznej Polonii znad Jeziora Michigan. Na ulicach temat żyje swoim życiem, ale klub niemal całkowicie zmienił strategię.
Chicago Fire zmienia strategię
Po amerykańskim show i billboardach z twarzą Lewandowskiego nie ma już śladu. A głośne deklaracje działaczy i jasny przekaz trenera: „Robimy wszystko, żeby go sprowadzić", to już przeszłość. Chicago Fire chciało to zrobić po swojemu. Nakręcało temat wielkiego transferu już na etapie negocjacji. W Europie byłoby to nie do pomyślenia, ale w USA liczą się szum, rozgłos, zabawa, rozrywka.






