Do ataku na singapurski statek doszło kilka dni temu, gdy ten płynął wtedy wzdłuż wybrzeża Omanu, opuszczając cieśninę Ormuz. Został trafiony dronem uderzeniowym.
Piątkowe amerykańskie ataki na irańskie obiekty związane z pociskami rakietowymi i dronami trwały 90 minut. Siły USA uderzyły w cztery cele w okolicy cieśniny Ormuz i na wyspie Keszm. Do przeprowadzenia ataków wykorzystano sześć myśliwców Sił Powietrznych F-35 i F-16. Irańskie media państwowe podały, że pociski uderzyły w port Sirik, gdzie znajduje się baza morska Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Według tego źródła trafiono w wieżę telekomunikacyjną.
"Amerykańskie samoloty uderzyły w miejsca składowania przez Iran pocisków rakietowych i dronów oraz nadbrzeżne stacje radarowe po tym, jak Iran 25 czerwca zaatakował statek M/V Ever Lovely przy użyciu jednorazowego drona uderzeniowego. Singapurski statek towarowy płynął wówczas wzdłuż wybrzeża Omanu, opuszczając cieśninę Ormuz w momencie ataku" - napisało Dowództwo Centralne USA w komunikacie.
CENTCOM przekazał, że amerykańskie siły "nadal koordynują bezpieczne przejście statków handlowych przepływających przez cieśninę oraz wspierają je". Zapewniono, że Amerykanie pozostają w stanie gotowości, aby zapewnić, że "wszystkie elementy porozumienia z Iranem są przestrzegane, wykonywane i pozostają w pełni obowiązujące".













