- Był na trybunach? No proszę - tak Aleksander Śliwka z szerokim uśmiechem zareagował na wieść, że Bartosz Kurek oglądał na żywo mecz Ligi Narodów z Belgami. Siatkarz, który już zyskał status legendy reprezentacji Polski, nie zdradził wcześniej swoich planów na środowy wieczór nie tylko kolegom z kadry. Ale i tak miał dodatkowe zajęcie podczas spotkania w Gliwicach.
Po 19 latach bycia pewniakiem na liście powoływanych do reprezentacji Polski, w życiu Bartosza Kurka nastąpiła wielka zmiana. Zmiana, o którą sam poprosił trenera Nikolę Grbicia. MVP mistrzostw świata 2018 nie chciał jednak spędzić całego lata bez kontaktu z kadrą i w środowy wieczór wsparł ją jako kibic. A co najmniej części osób zasiadających razem z nim na trybunach podczas meczu z Belgami (wygranego 3:2, mimo stanu 0:2) przeszło w pewnym momencie przez myśl, że przydałby się na parkiecie.
Kamera szybko odszukała Kurka. Reakcja Śliwki nie zostawiła wątpliwości
Realizator transmisji bardzo szybko wypatrzył Kurka wśród publiczności w Gliwicach. Siatkarz został pokazany nie tylko telewidzom, ale i publiczności w hali - na telebimie. I zapewne także dlatego do niespełna 38-letniego siatkarza oraz siedzącej obok niego żony Anny (ona również jest siatkarką) w trakcie meczu ustawiała się kolejka proszących o wspólne zdjęcie lub autograf.






