Im więcej statystyk, analiz i teorii, tym bardziej kibic piłki nożnej bywa zagubiony. Cierpliwość i pamięć to w tym sporcie towar deficytowy. Spójrzmy na Messiego, Ronaldo, Mbappe i innych.

Po bezbramkowym remisie Anglii z Ghaną przeczytałem, że duch Garetha Southgate’a wciąż unosi się nad drużyną Thomasa Tuchela. Southgate uchodził za selekcjonera, który trwonił ofensywny potencjał Anglików, choć na mundialach doprowadził ich do półfinału (2018) i ćwierćfinału (2022), a także do dwóch finałów mistrzostw Europy. Odszedł, bo Anglia chciała więcej.

Jego niemiecki następca był wychwalany 17 czerwca, czyli zaledwie tydzień temu, po tym jak Anglicy ograli Chorwatów 4:2. Harry Kane zdobył wtedy dwie bramki, była okazja, by przypomnieć jak wspaniałym jest kapitanem. W 87. minucie meczu z Ghaną z sześciu metrów kopnął piłkę panu Bogu w okno. Zachwyty przycichły. Piłkarze Tuchela spędzili przy piłce 78 proc czasu, oddali 19 strzałów, ale tylko cztery celne.

Messi na spacerze

Brak skuteczności i pomysłów na przebicie się przez defensywę Ghany nie jest spuścizną po poprzednim selekcjonerze. Anglicy, ze swoimi atutami siły, dynamiki i szybkości, mają problem z rozegraniem piłki w tłoku pola karnego. MVP meczu został pomocnik Realu Madryt Jude Bellingham, który sam przyznał, że na to nie zasłużył. Stwierdził, że eksperci powinni byli nagrodzić jednego z rywali, którzy grali na remis i cel osiągnęli.