Jeśli kogoś winić za wyjazd autora "Ferdydurke" z kraju w lipcu 1939 roku, to Jerzego Giedroycia.
W interesującym wywiadzie Doroty Wodeckiej z Radosławem Sikorskim, pełnym anegdot i inspirujących myśli, znalazło się zdanie, które troszkę zgrzytnęło. W wątku dotyczącym powinności obrony ojczyzny Sikorski mianowicie stwierdził, że „nie każdy jest Gombrowiczem, który też dał dyla, ale się przynajmniej tego wstydził".
Sprawdźmy, czy rzeczywiście „dał dyla" i czy się wstydził. Transatlantyk „Chrobry" wypłynął z Gdyni 29 lipca 1939 roku – ponad miesiąc przed atakiem Niemiec. Gombrowicz znalazł się na pokładzie trochę przypadkiem, bo w ostatniej chwili dostał propozycję udziału w tym rejsie. Wyszła od Jerzego Giedroycia, wówczas pracującego w Ministerstwie Przemysłu i Handlu. Gombrowicz wraz z drugim literatem – Czesławem Straszewiczem byli oficjalnie gośćmi ministra.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
skrót wydarzeń dnia









