Benzodiazepiny. U dużej części uzależnionych zaczęło się od recepty przepisanej przez lekarza, najczęściej rodzinnego
Natalia po raz pierwszy na oddział psychiatryczny trafiła cztery lata temu. Miała szesnaście lat.
– Nie radziłam sobie z agresją matki – opowiada. – Biła mnie, a ja nie miałam w nikim wsparcia. Może w babci, ale babcia wielu rzeczy nie rozumiała. Jest starszą osobą, żyje w innym świecie. W końcu zaczęłam się okaleczać. Mama zaprowadziła mnie do psycholożki, która dużo ze mną rozmawiała i szukała przyczyny. Ale kiedy stwierdziła, że brak kontaktu z tatą, który nas opuścił, może mieć wpływ na moją psychikę, mama powiedziała, że już nie będę chodzić do tej pani, bo jest nienormalna. I faktycznie nigdy więcej do niej już nie trafiłam. Trafiłam za to do szpitala.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
skrót wydarzeń dnia






