Po roku brania klonazepamu byłam poważnie uzależniona, ale lekarz stwierdził, że nawet jeśli tak jest, to z łatwością może mnie z tego wyciągnąć. Nie wyciągnął
O historii swojego uzależnienia opowiada mi Monika, która zmaga się z nim już ponad dwadzieścia lat. Początek był klasyczny: drętwienie głowy i przeszywające bóle w różnych częściach ciała, które zaprowadziły ją do neurologa. Ten skierował Monikę na tomografię, lecz badanie nic nie wykazało. Podobnie jak inne badania, których moja rozmówczyni dziś nie umie zliczyć, a co dopiero wymienić.
Wie jednak, że w końcu trafiła do gabinetu psychiatry, bo okazało się, że od strony ciała wszystko jest u niej w porządku, a to znaczy, że przyczyna może tkwić w głowie. Psychiatrę polecił Monice neurolog. Lekarz na pierwszej wizycie wydał się kobiecie całkiem w porządku – wizyta kosztowała sporo (ile dokładnie, tego Monika dziś nie pamięta, wie jednak, że musiała się wykosztować), ale trwała nawet półtorej godziny, a to dobry znak. Sporo czasu na to, by lekarz zdążył o wszystko dokładnie wypytać i postawić diagnozę.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.






