W procesie posła Dariusza Mateckiego nie chodzi o pieniądze dla strażaków czy koła gospodyń wiejskich, o których lubi mówić sam oskarżony i prawicowe media. Sądzone będzie zwykłe złodziejstwo i fałszowanie dokumentów.

W poniedziałek 22 czerwca przed szczecińskim sądem rejonowym rozpocznie się proces posła PiS Dariusza Mateckiego, który powinien odsłonić kulisy rządów Zbigniewa Ziobry i jego ludzi w resorcie sprawiedliwości i Lasach Państwowych.

Na Mateckim ciąży sześć zarzutów. Trzy pierwsze dotyczą udziału – wraz z innymi osobami z Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym ze zbiegłym z Polski Marcinem Romanowskim - w „ustawieniu" trzech konkursów na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Czwarty zarzut dotyczy prania brudnych pieniędzy (447,5 tys. zł), pochodzących z wyłudzeń, a dwa pozostałe wyłudzenia (blisko pół mln zł) z Lasów Państwowych, w których, zdaniem prokuratury, Matecki tylko pozorował pracę.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny