Mikrokawalerka z dostępem do podziemnego parkingu, pokoju do gier oraz siłowni z basenem. To nowy "standard", jaki wprowadzili na krakowski rynek akademików deweloperzy. Rosnące ceny pokoi w prywatnych mieszkaniach sprawiają, że takie domy studenckie zaczynają cieszyć się popularnością.

Około 2 tys. zł - tyle trzeba miesięcznie płacić dziś za pokój w mieszkaniu współdzielonym w Krakowie, wliczając w to opłaty. Studia w stolicy Małopolski to niemały wydatek, na który wielu po prostu nie stać. Do tej kwoty trzeba dołożyć jeszcze przecież jedzenie, dojazdy i codzienne życie. Miejsc w publicznych akademikach brakuje, a problem wraca jak bumerang z każdym rokiem akademickim.

Okazję zwęszyli deweloperzy. W Krakowie działa już kilkanaście luksusowych, prywatnych domów studenckich, m.in. na Alei Pokoju ("Student Depot"), Alei 29 Listopada czy przy ul. Wita Stwosza ("Student Space"). Kolejne są w budowie i wznoszą się w ekspresowym tempie. Deweloperzy proponują studentom przeróżne udogodnienia. Od darmowych miejsc parkingowych, przez sale fitness, aż po zwrot zaliczki w przypadku niedostania się na studia. Efekt? Rynek akademików zaczyna się coraz mocniej się prywatyzować.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.