19 czerwca 2026, 15:38
Siły IDF w odpowiedzi na śmierć czterech izraelskich żołnierzy w ataku Hezbollahu przeprowadziły w nocy ataki na południowy Liban. Zginęło 18 osób - informuje minister zdrowia Libanu. "Trzeba wpaść w szał. Liban musi spłonąć" - napisał minister bezpieczeństwa Izraela Itamar Ben Gvir.
Fot. WikiMedia Commons (CC0)
Armia izraelska poinformowała w piątek wczesnym rankiem o śmierci czterech swoich żołnierzy, którzy zginęli w ataku Hezbollahu w południowym Libanie. Były to pierwsze straty od czasu podpisania porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem, mającego na celu zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie na wszystkich frontach, w tym w Libanie, gdzie walczą Izrael i islamistyczny ruch Hezbollah, sojusznik Teheranu - przypomniała agencja AFP. W odpowiedzi IDF uderzyło w pozycje bojowników Hezbollahu w kilku regionach południowego Libanu. W nalotach, według AFP, zginęło 18 osób.
"Za każdą łzę przelaną przez izraelską matkę, tysiąc libańskich matek powinno zapłakać" - napisał w piątkowy poranek skrajnie prawicowy minister Itamar Ben Gvir.
















