Na biurku prezydenta Poznania leży kartka: "Panie Mecenasie, zgodnie z informacjami uzyskanymi przez detektywa.". Kilka linijek niżej - nazwisko liderki protestu przeciwko archidiecezji.
Spotykają się w kawiarni. Patrycja opowiada o archidiecezji, która sprzedała osiedle deweloperowi za 421 mln zł, rodzinach mieszkających tam od dekad i protestach, na czele których stanęła.
Po czterdziestu minutach dziennikarz wyciąga tablet: – Chyba wie pani, do jakiego punktu zmierzamy.
Nie wie.
Dziennikarz: – Sprzedała pani kamienicę, mieszkańcy zostali wysiedleni. Czy to nie jest podobna sytuacja?








