Czasem trzeba przegrać, ważne jest jednak, co z porażki wynika. Przegrana Chorwacji z Anglią 2:4 nie umniejsza legendy Luki Modricia i małego kraju wielkich piłkarzy.

Błąd był bezdyskusyjny, wręcz trywialny. 40-letni Luka Modrić, kapitan Chorwatów, zagapił się we własnym polu karnym i nie zasłonił ciałem piłki przed nadbiegającym Nonim Madueke. Była 10. min meczu w Dallas z Anglią. Piłkarze Zlatko Dalicia chcieli za wszelką cenę uniknąć porażki, by już na starcie mundialu nie znaleźć się na musiku.

Legendy

Zawiódł ich lider. Spowodował karnego, a na domiar złego sędzia aptekarską decyzją nakazał powtórkę strzału Harry’ego Kane’a, gdy w pierwszej próbie lepszy okazał się chorwacki bramkarz. Dominik Livaković odbił piłkę, ale ruszył się z linii bramkowej przed uderzeniem kapitana Anglików z jedenastu metrów. Drugi raz Kane nie dał już Livakoviciowi szans na skuteczną paradę.

Dwa razy Chorwaci odrabiali straty, ale w drugiej części gry nie wytrzymali tempa narzuconego przez Anglików. Porażka 2:4 w najlepszym jak dotąd meczu mistrzostw w USA, Kanadzie i Meksyku sprawia, że Chorwaci zagrają z Panamą i Ghaną o przetrwanie w turnieju. 24 czerwca w Toronto Modrić zagra w drużynie narodowej spotkanie numer 200.