16 czerwca 2026, 09:20

Republika murem za Klarenbachem. Dziennikarz, mimo zarzutów prokuratorskich, nie zniknie z anteny stacji. Tomasz Sakiewicz porównał działania prokuratora do standardów na Białorusi, uruchomił międzynarodowy "alarm dla wolności słowa".

Fot. Kadr z Telewizji Republika / YouTube

Prokuratura zarzuca Adrianowi Klarenbachowi trzy przestępstwa (a jego żonie dwa) w sprawie Collegium Humanum. "Gazeta Wyborcza" podaje, że dziennikarz Republiki znalazł się w gronie 29 osób objętych aktem oskarżenia. Zgodnie z doniesieniami Klarenbachowi zarzuca się namawianie rektora Collegium Humanum do wystawienia fikcyjnego dyplomu ukończenia studiów podyplomowych MBA dla swojej żony, licencjackich dla znajomego oraz dyplomu MBA dla siebie. Redaktor Republiki nie przyznaje się do winy. Wyjaśnił w śledztwie, że studiów nie było, a dyplom MBA nawet nie był mu potrzebny. Razem ze swoim obrońcą twierdzą, że dokumenty rekrutacyjne wypełnił na prośbę rektora "w celach statystycznych".

Pracownicy Republiki murem za Klarenbachem. Dziennikarzowi zarzucono 3 przestępstwaRepublika nie czeka na zakończenie sprawy swojego pracownika i staje za nim murem już teraz. Jak podaje portal Wirtualne Media Michał Rachoń komentował sprawę słowami: "My w Republice nie zostawiamy swoich na polu walki i nie pozwolimy Tuskowi zamknąć Klarenbacha. Mowy nie ma. Nie ma takiej możliwości".Na portalu X Rachoń kontynuował obronę kolegi z redakcji. "Ataki na naszych dziennikarzy prędzej czy później zaprowadzą kryptodyktaturę i jej ludzi na śmietnik historii. Kto wie, czy droga na ten śmietnik nie prowadzi przez salę sądową" - pisał. "O tym, kto występuje na naszej antenie, decydują widzowie. Setki tysięcy donatorów, którzy finansują działalność stacji. A oni codziennie pilotami pokazują jasno: tuskowa kryptodyktaturo – łapy precz od Adriana Klarenbacha" - dodał.Sakiewicz grzmi o prześladowaniach swoich pracowników. Republika uruchamia "Alarm dla wolności słowa"I faktycznie. Adrian Klarenbach mimo postępującej sprawy prowadzi programy publicystyczne w stacji Sakiewicza. Dziennikarza można zobaczyć w pasmach: "Po 10.00", "Po 11.00" i "Po 12.00". W piątki prowadzi autorski program "Agory Klarenbacha", jest też gospodarzem "Klubu Republiki", a w Radiu Republika można usłyszeć dziennikarza w "Tu się mówi". Murem za swoim pracownikiem staje szef Republiki.Portal Wirtualne Media zwrócił się do Tomasza Sakiewicza o komentarz, czy w związku z zarzutami wobec Klarenbacha, jego forma współpracy z Republiką się zmieni. Już samo zadanie pytania przez Tomasza Wojtasa rozsierdziło szefa Republiki, który uznał je za niestosowne. "Zachowanie takich mediów jak Pana świadczy o tym, że akceptujecie i wspieracie brutalne łamanie wolności słowa. Będziemy bronić każdego prześladowanego dziennikarza, tak jak bronimy Leszka Kraskowskiego. A Wam zostanie tylko wstyd i kompletna utrata wiarygodności" - skomentował.Z kolei oskarżenia wobec swojego pracownika Sakiewicz nazywa "represjami". "Jest to ciąg represji, w tej chwili kilkunastu naszych dziennikarzy zostało objętych oskarżeniami prokuratury, próbami zatrzymania, napadami na mieszkania" - zaznaczył szef Republiki.O sprawie Klarenbacha Sakiewicz rozmawiał z samym zainteresowanym w ramach specjalnego wydania "Po 12.00". Na antenie Sakiewicz oznajmiał, że "nielegalny prokurator" zmusza go do ujawnienia "tajemnicy dziennikarskiej". Porównywał działania do tego, co dzieje się na Białorusi. Szef Republiki podkreśla, że nie zostawi sprawy w ten sposób. Stacja uruchomiła "Alarm dla wolności słowa", rozpoczęła "potężną akcję informowania, alarmowania opinii publicznej na świecie, w Europie, w Stanach Zjednoczonych – wszędzie, gdzie istnieje zachodnia cywilizacja – o tym, że w Polsce dziennikarzy się bezpodstawnie zamyka do więzień, stawia w stan oskarżenia, zastrasza, wpada do ich mieszkań" - zaznacza Sakiewicz.