Protesty na ulicach przeciw reżimowi wybuchły po ogłoszeniu dekretu całkowicie zabraniającego kobietom wychodzenia z domu i nakazującego zakrywanie ciała od stóp do głów strojem w szczegółach zaprojektowanym przez władze. Za nieprzestrzeganie dekretu grozi więzienie.

Dekret wydano 6 czerwca, a wieść o nim rozpowszechniano w meczetach. Przywódca talibów nakazał kobietom całkowite zamknięcie się w domach i zakrywanie się od stóp do głów ubraniami, których wzór i kolory zostały zaprojektowane przez same władze Afganistanu.

Za nieposłuszeństwo grozi więzienie. To kolejny przepis, którego celem jest uczynienie kobiet niewidzialnymi. Rodziny tak bardzo się wystraszyły, że zabroniły bawić się na ulicach nawet małym dziewczynkom.

Ale były i inne reakcje: we wtorek kilkadziesiąt osób wyszło na ulice Heratu, demonstrując niewiarygodną odwagę wobec okrucieństwa brodatych mężczyzn. Reakcją władz była przemoc, pobicia i strzały. Zginęła co najmniej jedna osoba, co potwierdziła ONZ. Inni odnieśli rany, wielu protestujących aresztowano. Na sobotę 13 czerwca planowane są kolejne demonstracje w Heracie, a także w Kabulu i Mazar-i-Szarif.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.