Ależ to był mecz! Polacy dwa razy przegrywali w tym spotkaniu - po pierwszym i trzecim secie, a i tak doprowadzili do tie-breaka. W nimi dwa razy prowadzili ze Słoweńcami już kilkoma punktami, mieli meczbole i bronili meczboli. Ostatecznie niestety przegrali 2:3 (25:27, 25:23, 24:26, 25:21, 17:19).

Fot. Volleyball World, materiały prasowe FIVB

Jeśli ktoś myślał, że Polacy w dość eksperymentalnym, mocno odmłodzonym składzie, w jakim wybrali się na turniej do Linyi w Chinach, nie będą w stanie powalczyć z takimi siatkarskimi firmami jak solidna Słowenia, w czwartkowe popołudnie musiał być mocno zaskoczony.

Zobacz wideo Rewolucja w życiu Mai Chwalińskiej. Tego jeszcze nie przeżyła

Po stronie Słoweńców co najmniej kilka uznanych nazwisk, zawodnicy podstawowego składu - świetnie znani kibicom Jan Kozamernik, Alan Pajenk, Jani Kovacić czy ich nowa gwiazda Nik Mujanović. U Polaków? Skład, który w kluczowym momencie sezonu zostałby uznany za mocno rezerwowy. Nikomu niczego nie ujmując - wiemy, jaki plan Nikola Grbić ma na tę część sezonu. I z uwagą obserwowaliśmy, czy jego zawodnikom uda się w takim zestawieniu osobowym dostarczyć tyle jakości na boisku, żeby ograć jednego z naszych największych rywali w ostatnich latach.