Nie widzimy go wyraźnie, nie słyszymy i często przyzwyczajamy się do jego obecności. A jednak każdego dnia wpływa na nasze zdrowie, odporność i długość życia. Smog to problem znacznie głębszy niż sezonowe przekroczenia norm jakości powietrza. To cywilizacyjne wyzwanie, które coraz mocniej dotyka mieszkańców miast i mniejszych miejscowości w całej Polsce. O tym, dlaczego zanieczyszczone powietrze stało się jednym z największych zagrożeń zdrowotnych naszych czasów oraz jak możemy ograniczyć jego skutki, rozmawiamy z pulmonolożką Anną Śniady.
Smog to realne zagrożenie zdrowotne czy wciąż „straszak sezonowy"?Anna Śniady: Smog to realne, całoroczne zagrożenie. Według raportów Europejskiej Agencji Środowiska (EEA), z powodu zanieczyszczonego powietrza w samej Polsce przedwcześnie umiera około 40-50 tysięcy osób rocznie [1]. To tak, jakby z mapy kraju co roku znikało miasto wielkości Ciechanowa czy Bełchatowa. W całej Unii Europejskiej jest to prawie 300 tysięcy nadmiarowych zgonów rocznie, co stawia Polskę na niechlubnym piedestale najbardziej zagrożonych państw w Europie pod względem występowania smogu i jego skutków [2]. Problem smogu nie znika po zimie, tak jak nie znikają z naszego krajobrazu wraz z pierwszymi powiewami wiosny kopciuchy. Powietrze, którym oddychamy, jest dla nas szkodliwe przez 365 dni w roku. Latem, kiedy zwiększa się ilość promieni UV docierających do ziemi, dodatkowo mierzymy się z problemem tzw. smogu letniego (fotochemicznego, typu Los Angeles), za który odpowiadają wyziewy z rur wydechowych aut spalinowych.Co tak naprawdę wdychamy, kiedy normy jakości powietrza są przekroczone?AŚ: Wdychamy tablicę Mendelejewa. Można użyć metafory: tak jakby wielu z nas w sezonie zimowym mogło „wypalić" od kilku do kilkunastu sztuk papierosów dziennie, tylko dlatego, że wychodzi na spacer z psem, do pracy czy szkoły. W naszych płucach za pośrednictwem smogu może pojawić się silnie rakotwórczy benzo(a)piren, powstający w wyniku spalania węgla, drewna (zwłaszcza mokrego) i śmieci. Pyły zawieszone (Particulate Matter), czyli fundament smogu, o wielkości minimum tysiąckrotnie mniejszej niż ziarnko piasku, mogące dotrzeć do każdego narządu naszego organizmu i wywołują uszkadzający je stan zapalny. Smog serwuje nam też arsenał godny przemysłu ciężkiego: ołów, kadm, nikiel i arsen. Te pierwiastki nie znikają z organizmu ot tak. Kumulują się w nerkach, kościach i wątrobie, powoli uszkadzając układ nerwowy i hormonalny. Tlenki węgla, azotu i siarki dopełniają tego toksycznego obrazu, pogarszając stan układu odpornościowego i krwionośnego.









