Każdego dnia oddychamy powietrzem, które w wielu miejscach w Polsce nadal odbiega od norm uznawanych za bezpieczne dla zdrowia. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) długotrwała ekspozycja na pył zawieszony PM 10 i PM 2.5 należy do najpoważniejszych zagrożeń środowiskowych współczesnego świata.
Mikroskopijne cząsteczki trafiają głęboko do płuc, a nawet układu krwionośnego zwiększając ryzyko chorób układu oddechowego i krążenia oraz przedwczesnych zgonów. Coraz częściej zanieczyszczenie powietrza wiązane jest także z ryzykiem cukrzycy, zaburzeń neurologicznych i powikłań okołoporodowych [1]. Najbardziej odczuwają to dzieci, seniorzy i osoby z chorobami przewlekłymi. W rzeczywistości jednak skutki smogu dotyczą nas wszystkich.Według danych WHO aż 97 proc. mieszkańców regionu europejskiego żyje w miejscach, gdzie stężenie PM 10 i PM 2.5 przekracza zalecane normy. Organizacja podkreśla, że negatywny wpływ zanieczyszczeń występuje nawet przy niższych stężeniach niż wcześniej uznawano za bezpieczne. Szacuje się, że w 2019 roku zanieczyszczenie powietrza odpowiadało w Europie za około 569 tys. przedwczesnych zgonów związanych z powietrzem zewnętrznym oraz 154 tys. wynikających z zanieczyszczenia powietrza w gospodarstwach domowych [1].Choć smog często kojarzy się z wielkimi miastami i przemysłem, jego źródła bywają znacznie bliżej, niż mogłoby się wydawać. Jednym z głównych źródeł zanieczyszczeń pozostaje tzw. niska emisja, czyli spalanie paliw stałych w domowych piecach i kotłach. Szczególnie w tzw. sezonie grzewczym to właśnie ona odpowiada za największe przekroczenia norm jakości powietrza w Polsce.Dane Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ) pokazują, że mimo stopniowej poprawy jakości powietrza, w okresie zimowym nadal dochodzi do przekroczeń norm pyłów PM10 i PM2.5. Wśród nich znajduje się rakotwórczy benzo(a)piren obecny w pyle PM10. Według GIOŚ w 2024 roku przekroczenia jego dopuszczalnego poziomu odnotowano w 21 z 46 monitorowanych stref, a w 2025 roku już w 26 strefach [2, 3].









