Ich ostatni występ na dużym turnieju pamiętać może tylko jeden zawodnik z obecnej reprezentacji - miał wtedy... 10 lat. Udział w tegorocznym mundialu to dla Norwegii tak wielka sprawa, że listę powołanych ogłaszał sam król.

Alarm w całej Norwegii. Dzwoni ogromny dzwon z godłem kraju, po chwili na ekranie pojawia się król Harald V, który wygłasza orędzie do narodu. Kamera pokazuje różne części kraju, ludzi przy pracy. Król mówi m.in. o 28-letnim wyczekiwaniu, tworzeniu się piłkarskiej drużyny z zawodników pochodzących z różnych środowisk, o wartościach narodu i kibicach zjednoczonych we wspólnej radości. Na ekranie pojawiają się kolejne nazwiska piłkarzy: Haaland, Sorloth, Nusa, Nyland, Odegaard, Ajer, Aursnes i wiele więcej. Tak właśnie swoją kadrę na nadchodzące mistrzostwa świata przedstawiła reprezentacja Norwegii.

Od jednego szeregu z Maltą do ogrywania Brazylii z Ronaldo

Futbol w Norwegii nigdy nie był sportem numer jeden. Jak wszystkie dyscypliny drużynowe, stał w cieniu sportów zimowych. Norwegowie mają najwięcej medali w historii zimowych igrzysk (447). Jednak nawet w kategorii drużynowej piłka nożna, choć oczywiście bardzo popularna, nie dostarczała kibicom wielu sukcesów. Tu brylowała piłka ręczna, przede wszystkim kobiet (Norweżki to m.in. trzykrotne mistrzynie olimpijskie i czterokrotne mistrzynie świata).