- Naprawdę? - dopytuje z niedowierzaniem Maja Chwalińska, gdy słyszy, że jej wielki sukces w Rolandzie Garrosie już okazał się hitem w kinach, choć nie powstał o niej - przynajmniej na razie - żaden film. Inny efekt niespodziewanego podboju przez 24-letnią Polkę paryskiego turnieju - mural w Dąbrowie Górniczej - wywołał u niej wielkie wzruszenie. Choć, gdy o nim była mowa, to pojawił się też od razu przykry temat.
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
Maja Chwalińska w ostatnich tygodniach chyba ani na chwilę nie może wyjść ze stanu zaskoczenia. A nawet szoku. Najpierw za sprawą samej siebie, gdy dotarła aż do finału Rolanda Garrosa. Potem zaś zaskoczyła ją skala popularności, jaką w związku z tym błyskawicznie zyskała. Choć jej życie zmieniło się znacząco, to sama jak na razie w związku z tym się nie zmieniła. I dlatego będąca niedawno 114. tenisistką świata Polka mogła przegapić ważny telefon po życiowym osiągnięciu.
Zobacz wideo 14-letnia Maja Chwalińska o tenisowych marzeniach
Szturm dziennikarzy i fotoreporterów na lotnisku. Makijażystka tuszowała zarwane noce Chwalińskiej










