Maja Chwalińska wróciła do Polski po sukcesie, jaki odniosła w wielkoszlemowym Roland Garros. 24-letnia tenisistka była gościem programu "Fakty po Faktach", gdzie opowiedziała o swoich wrażeniach z całego turnieju i planach na przyszłość. Nagle wypaliła na temat siedzącego na trybunach podczas finału aktora Brada Pitta. - Nie widziałam go. Całe szczęście, bo chyba bym tam umarła - śmiała się polska tenisistka.
PSNEWZ/SIPA/Pressfocus
Maja Chwalińska sprawiła światową sensację, gdy szturmem wdarła się do finału Roland Garros. Polka, o której istnieniu przed trzema tygodniami wielu kibiców nie miało pojęcia, pokonała na drodze do decydującego spotkania o wielkoszlemowe trofeum Qinwen Zheng, Marię Sakkari, Annę Kalinską czy Dianę Sznajder. Wcześniej zresztą musiała rywalizować w kwalifikacjach. W finale poległa w starciu z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6, ale pozostawiła po sobie fenomenalne wrażenie.
Zobacz wideo Sport.pl PLUS
Chwalińska mówi wprost. "Ten mecz był najcięższy mentalnie"









