Niedawna podróż Zełenskiego sprawiła, że przywódcy traktujący Ukrainę uprzejmie, lecz jak ofiarę, zobaczyli w niej partnera.

W zeszły weekend na polu pod Kijowem dyskretnie, za drzewami, zaparkowano furgonetkę. W środku nie było foteli dla pasażerów, tylko długie biurko, dwa krzesła biurowe, dwa laptopy i ekrany.

Coś, co wygląda jak mobilne biuro jakiegoś menedżera, to jedna z setek rozsianych po Ukrainie mobilnych baz przechwytujących drony. I ucieleśnienie zmiany technologicznej, która na dobre odmieniła wojnę z Rosją - a może i przyszłe wojny.

Na jednym z laptopów żołnierz pokazuje mi z lotu ptaka wieś oddaloną o ponad 160 kilometrów. Jego zadaniem jest identyfikacja przelatujących nad nią obiektów, czyli odróżnianie ptaków i nietoperzy od śmiercionośnych rosyjskich dronów.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.