Przepowiednie Filipka były dla ludzi nie zawsze zrozumiałe. Wiele pojmowali po czasie. Porównywano go z Nostrodamusem.
XIII-wieczny Stary Waliszów leży w Sudetach, na styku trzech regionów geograficznych. Malownicze pasma Krowiarek, które są częścią Masywu Śnieżnika i ukształtowana w epoce lodowcowej Wysoczyzna Idzikowa pięknie kontrastują tu z obniżeniem tektonicznym Rowu Górnej Nysy.
W najwyższym punkcie wsi wybudowano kościół pw. Św. Wawrzyńca z 45-metrową wieżą, pochodzącą z XVI wieku. Wyraźnie dominuje nad okolicą. To właśnie z tym miejscem związany był jasnowidz nazywany Filipkiem, czyli Filip Fediuk, którego sława wybiegła daleko poza Dolny Śląsk. W 1992 roku, gdy zmarł, pochował go z wielkimi honorami miejscowy proboszcz. – To było na Matki Gromnicznej. Padał śnieg – wspomina jeden z mieszkańców Starego Waliszowa. – Było pięknie. Ksiądz dał mu do trumny złoty ornat.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny















