Na pograniczu Warmii i Mazur podglądałem obrączkowanie bielików. Oto, co zobaczyłem i usłyszałem.

Jacek Jezierski buja się na wietrze razem z 20-metrową sosną. Przed chwilą za pomocą tzw. drzewołazów zamocowanych do nóg i dwóch lin przekładanych nad gałęziami wspiął się po pniu na szczyt drzewa – do ukrytego w koronie rozłożystego gniazda bielików. Teraz mierzy znajdujące się w nim pisklę i przez komórkę dyktuje wyniki pomiarów Wojtkowi Moskalowi.

Ten przykucnął na stołeczku wędkarskim i notuje. Prawy skok 13,8 na 16,5 mm, potem lewy skok, szpony, dziób, skrzydła. Wole puste – co oznacza, że rodzic, który zerwał się z gniazda na nasz widok, nie nakarmił młodego. Waga. Wreszcie numery dwóch zakładanych obrączek.

wydarenia poniedziałku

kalendarium