Przez dekady byli określani mianem "wiecznych przegranych" azjatyckich eliminacji. Drużyną, która potrafiła potknąć się na ostatniej prostej w najbardziej dramatycznych okolicznościach. Reprezentacja Uzbekistanu, prowadzona przez legendarnego Fabio Cannavaro, zadebiutuje na nadchodzących mistrzostwach świata.
Kibice w Uzbekistanie wciąż pamiętają traumę z 2005 roku i powtórzony mecz barażowy z Bahrajnem, który nie dał awansu na mundial w Niemczech. W 2013 roku ich piłkarze przegrali po karnych decydujący pojedynek z Jordanią i nie pojechali do Brazylii. Pięć lat później zabrakło im dwóch punktów do awansu na turniej w Rosji.
To dlatego, jak opisuje "The New York Times", ostatnie eliminacje do mistrzostw świata zapiszą się w historii jako moment, w którym Białe Wilki wreszcie przestały wyć do księżyca, a zaczęły kąsać największych rywali z kontynentu. Rozszerzenie formatu mistrzostw świata do 48 drużyn otworzyło drzwi, ale to konsekwentna reforma wewnętrzna pozwoliła Uzbekistanowi przez nie przejść z podniesioną głową.













