Matka ucznia zaprotestowała przeciw omawianiu na lekcji książki "Oskar i Pani Róża", bo umiera w niej chłopiec chory na białaczkę. Studentka polonistyki poskarżyła się na traumę po omawianiu literatury obozowej.
Violetta Kalka, polonistka, zamieściła na swoim Facebooku post o rodzicach, którzy coraz częściej ingerują w to, co czytają dzieci w szkole. Głos zabrali też inni nauczyciele.
"Podczas omawiania lektury "Oskar i Pani Róża" oburzona mamusia przybiegła do mnie z pretensjami, jak śmiałam mówić o śmierci. Podobne zdanie miała na temat "Trenów" Kochanowskiego" - napisała nauczycielka.
"Gdyby pójść tym torem, to trzeba wycofać 3/4 lektur. A może mam omijać trudne treści? Niech mnie ktoś oświeci... Jak tu omówić "Makbeta", "Zbrodnię i karę" i te wszystkie lektury, w których ktoś odbiera życie komuś lub sobie, ktoś komuś wyrządza zło? Czy mam wypikać rosyjskie wulgaryzmy w "Innym świecie"? Omijać wulgaryzmy w opowiadaniach Borowskiego?" - pyta polonistka.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.










