Czas dojazdu na ważne spotkanie wydłużył się o 20 minut i prawie się na nie spóźniłam - mówi Ewelina Wysocka, która pracuje w łódzkiej korporacji. - Wszystko przez śmieciarkę, która tarasowała drogę. I nie był to pierwszy raz.

Ewelina wyjechała z okolic Andrzejowa ok. godz. 7.30, jej spotkanie w centrum rozpoczynało się godzinę później. - Zawsze wyjeżdżam wcześniej, bo nie wiem, ile czasu będę czekać na przejazdach przy ul. Gajcego, zdarza się, że ich pokonanie zajmuje ponad 15 minut. Mam to uwzględnione, ale nie wzięłam pod uwagę, że w korku na drodze do przejazdu utknie też śmieciarka.

- Nie rozumiem jednego, dlaczego śmieciarka wyjeżdża na drogę w godzinach porannego szczytu. Nie można tego rozwiązać inaczej, np. odbierać śmieci do godz. 6 lub po powrocie ludzi z pracy?

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny