Rakieta, jaką w ostatniej chwili odpalił Przemysław Wiśniewski, ratując nam remis 2:2 z Nigerią, niewiele zmieniła. Czerwcowe występy reprezentacji Polski były bardzo słabe, by nie napisać, że beznadziejne. Po meczach z Ukrainą i Nigerią można się zastanawiać, po co w ogóle było to zgrupowanie i te spotkania.
Fot. PAP/Leszek Szymaski
W idealnym świecie ten mecz w ogóle by się nie odbył. Gdyby reprezentacja Polski wygrała w marcu ze Szwecją, dziś pewnie bylibyśmy już w Chicago po ostatnim sparingu przed mundialem. Ale świat idealny nie jest, na mistrzostwach świata zagrają Szwedzi, a nam został towarzyski mecz z Nigerią. Mecz nikomu niepotrzebny. Zresztą tak samo jak ten niedzielny z Ukrainą.
Zobacz wideo Żelazny o występie Świderskiego z opaską kapitana: Co to w ogóle ma być?!
Wątpliwości co do tego nie pozostawili sami piłkarze. Po meczu z Ukrainą i Robert Lewandowski, i Piotr Zieliński wprost przyznali, że zaangażowanie drużyny nie było na takim samym poziomie jak w spotkaniach o punkty. Mimo że na wtorkowej konferencji prasowej podejścia zespołu bronili Jan Urban i Nicola Zalewski, to już pierwsze minuty meczu z Nigerią pokazały, że piłkarze nie są należycie skoncentrowani.






