Nowa tęcza na placu Zbawiciela - tym razem odporna na podpalenia - miała wrócić jako symbol społeczności LGBT. Mimo zwycięstwa w budżecie obywatelskim, miasto wycofuje się z realizacji projektu, a autor pomysłu zapowiada protest.
Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że w czerwcu na Plac Zbawiciela powróci tęcza. Słynny projekt artystki Julity Wójcik był wiele razy podpalany przez narodowców, wreszcie 11 lat temu instalację zdemontowano. Reaktywacja tęczy miała być realizacją projektu z budżetu obywatelskiego.
Ale sprawę skomplikowały prawa autorskie do oryginalnego projektu: - Centrum Sztuki Współczesnej zgłosiło sprzeciw, twierdząc, że nasz projekt narusza prawa autorskie Julity Wójcik - mówi "Wyborczej" Linus Lewandowski, założyciel Homokomanda i pomysłodawca powrotu tęczy. - Rozmawialiśmy z CSW i Julitą. Nie zgadza się ani na nasz projekt (bo "plagiat"), ani na jej projekt (bo ona nie chce być już atakowana przez prawicę), ani na żadną wersję kompromisową.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny















