Rodzice pięciolatki z Gniezna nie działali pod wpływem impulsu. W wiadomościach, które znalazła policja, wraca jeden temat - jak ją karać, żeby była posłuszna. I jak bić, by nie zostawiać śladów.
Tekst zawiera opisy przemocy.
Gdy policjanci weszli do mieszkania, Oliwia siedziała na krześle w rogu pokoju. Zobaczyli na twarzy sińce i obrzęki pod oczami. Jeden z nich był tak duży, że nie mogła otworzyć oka. Milczała. Próbowała się podnieść, ale nie była w stanie chodzić. Policjantka wzięła ją na ręce i wyniosła.
Pięciolatka przepraszała policjantkę, że sprawia kłopot. W szpitalu przepraszała personel. Obiecywała, że będzie grzeczna i nie będzie odmawiać jedzenia. Lekarze nie mieli wątpliwości, że jest ofiarą przemocy.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







