Marta Kostiuk kontynuuje swoją niesamowitą serię zwycięstw. W niedzielę pokonując Igi Świątek 7:5, 6:1 awansowała do ćwierćfinału Rolanda Garrosa, a we wtorek w meczu o półfinał wygrała 6:3, 2:6, 6:2 z Eliną Switoliną.
Zobacz wideo 14-letnia Maja Chwalińska o tenisowych marzeniach
Kostiuk wygrała już 17 meczów z rzędu. Wyrasta na bardzo poważną kandydatkę do wygrania French Open. Teraz w półfinale zmierzy się z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Oczywiste było, że na konferencji prasowej Ukrainki temat jej meczu z Rosjanką wzbudzi zainteresowanie dziennikarzy z całego świata.
Kostiuk dba "żeby nikt nie musiał się przyzwyczajać do tak okropnego życia"
- Widziałam, że wczoraj wieczorem zaczęły się kolejne bombardowania w moim kraju. W nocy nigdy nie śledzę wiadomości, bo nie mogłabym spać, a jestem tu, żeby wykonywać swoją pracę. Kiedy się obudziłam, zobaczyłam, co się działo i napisałam SMS-a do rodziny, żeby się dowiedzieć czy wszystko u nich w porządku. To praktycznie wszystko, co mogę zrobić. Mogę tu siedzieć i z wami o tym rozmawiać, żebyście to przekazali i żeby dzięki temu nikt nie musiał się przyzwyczajać do tak okropnego życia – mówiła Kostiuk.















