Gdy dron namierza ciało Wiktorii, matka Aleksandra wrzuca telefon do pieca. Policjanci przez rok pracują po cichu - analizują billingi, ślady DNA, podsłuchy. Próbują zrozumieć, co wydarzyło się w lesie pod Nowym Tomyślem.
Reportaż zawiera opis przemocy.
Niepokój pojawia się po zmroku. Droga na skraju wsi jest nieoświetlona – Wiktoria nie lubi wracać nią sama.
Katarzyna próbuje dodzwonić się do córki. Włącza się poczta. Wsiada do samochodu. Krąży po wsi, zawraca, zatrzymuje się, rusza dalej. Mija jezioro i brzozowy młodnik. Zna tu każdą drogę i każdy skrót.
Przed północą nad młodnikiem unosi się dron z kamerą termowizyjną. Operator zauważa ludzką sylwetkę. Katarzyna odbiera telefon: znaleźli. Jedzie. Na miejscu policja, straż, światła. Nie wpuszczają dalej.











