Rosja już wcześniej zapowiadała "systematyczne uderzenia na cele wojskowe i ośrodki decyzyjne w Kijowie". Wezwała też cudzoziemców, w tym dyplomatów, do opuszczenia miasta.

Siły rosyjskie rozpoczęły we wtorek (2 czerwca) nad ranem zmasowany atak na Kijów z użyciem rakiet i dronów. Burmistrz miasta Witalij Kliczko przekazał na Telegramie, że w ogniu stanął dziewięciopiętrowy budynek mieszkalny, najprawdopodobniej po tym, jak odłamki zestrzelonego drona spadły na jego dach. Poinformował również o dużym pożarze w dzielnicy Podił.

"W dzielnicy Obołoń palą się samochody trafione przez spadające odłamki. Pożary wybuchły też w dwóch miejscach, w tym jeden w pobliżu przedszkola" - napisał Kliczko.

Dodał, że według wstępnych doniesień dwie osoby zostały ranne. W kolejnym wpisie przekazał, że pożar wybuchł też w 24-piętrowym budynku mieszkalnym, który został poważnie uszkodzony. Pojawiły się również informacje o mieszkańcach uwięzionych pod gruzami.

Jak informuje Reuters, tysiące mieszkańców Kijowa schroniło się na stacjach metra oraz w innych tymczasowych schronieniach.