Karol Czubak już w wieku 11 lat był na testach w Barcelonie, ale na poziomie centralnym, w drugiej lidze, zadebiutował dopiero siedem lat później i ledwie przed chwilą skończył pierwszy sezon w Ekstraklasie. Jego droga była długa, momentami kręta, ale wszędzie, gdzie mu ufali, gole strzelał seriami. Rzadko spotykany instynkt strzelecki zaprowadził Czubaka aż do reprezentacji Polski.
- Taki wielki facet, na pierwszy rzut oka bardzo silny, a okazało się, że w ogóle tak nie było - wspomina Adam Stawski, były trener drugoligowej Bytovii. - Zwracaliśmy uwagę, że musi mocniej się trzymać na nogach. Poprosiłem Krzyśka Bąka, żeby w małych grach na treningach mocniej go dociskał, zmuszał go do ostrzejszej rywalizacji. A Karolowi wspomniałem, że jak będzie się przewracał, to go wyrzucę z treningu. Karol walczył, trzymał się na nogach. Potrafił uderzyć prawą i lewą nogą, doskonale strzelał głową. Wiedziałem, że musi pójść dalej - dodaje Stawski. No i Karol Czubak poszedł - w minionym sezonie strzelił 18 goli w Ekstraklasie, a jego formę docenił selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban, który powołał 26-letniego napastnika na towarzyskie mecze z Ukrainą we Wrocławiu i Nigerią w Warszawie.






